Żona mnie zdradza systematycznie

Żonaty od 8 lat, 2 dzieci. Jak głupi ufałem małżonce, nigdy nie zdradziłem, nie utrzymywałem tajemnic. Żona zdradziła mnie ( jak się niedawno dowiedziałem) dwukrotnie z znajomymi z pracy, oprócz tego utrzymywała/utrzymuje kontakty "romantyczne” przez internet. Teraz nasze małżeństwo się rozpada. Tyle skrót telegraficzny, a szczegółowo było tak:

Frustracja żony narasta

Od jakiegoś już czasu małżonka miała narastającą liczbę pretensji związaną z jej ( jak to postrzegam) frustracją z życiem rodzinnym. Deklarowała mi ze czuje się stłamszona naszym związkiem, dziećmi, sytuacją finansową, kontaktem z rodzicami. Wszystkie moje próby nawiązania z nią kontaktu spełzały na niczym ( w najlepszym wypadku), zwykle jednak kończyło się awanturą i oskarżeniami ze ja "tylko chcę jednego” i ze jest osaczona. Po dłuższym okresie bez pracy, znalazła zatrudnienie i podjęła pracę, w której ( jak mi się zdaje) realizowała się. Po moim powrocie z 2 miesięcznej delegacji na początku 2006 ( w mojej pracy takie delegacje zdarzają się co 1-2 lata) mieliśmy okropną kłótnię, która zakończyła się 1 tygodniową separacją ( Poszło o to ze woli siedzieć przy konsoli w internecie, na czacie, ze nic mi do niej i żebym jej nie tłamsił...). Nie utrzymała się w swojej nowej pracy i po paromiesięcznym okresie bezrobocia znów znalazła zajęcie.

Zdrada zaczyna się w internecie

Zawsze spędzała dużo czasu (jak i ja) w internecie na różnych forach, jednak zauważyłem ze od jakiegoś czasu spędza właściwie cały swój czas w internecie. Dodatkowo zaczęły się jakieś spotkania z "dziewczynami" z pracy, długie samotne wyprawy na zakupy, itp. W tym okresie nie było właściwie między nami kontaktu, także intymnego. Po długim namyśle zdecydowałem się sprawdzić, co dokładnie tak fascynowało moją małżonkę

Ufaj ale sprawdzaj

Zainstalowałem odpowiednie oprogramowanie. Wiem, to brzmi okropnie i tak też się czułem, ale w przeciągu 24 godzin miałem listy od niej do jej kochanka. Ona po prostu czekała aż wyjdę z domu, aby natychmiast ziem z nim komunikować.

Poczekałem jakieś 2 dni i ją skonfrontowałem z tym, co znalazłem. Oczywiście awantura, wymówki i usprawiedliwienia, ze to wszystko tak wirtualnie w internecie, ze to w zasadzie niewinne, tylko taka zabawa, etc, itp, itd. i zapewnienia ze nigdy z nikim mnie nie zdradziła, ale właściwie ona nie może się martwić o to, co ja czuję, bo ona chce jeszcze pożyć, nie chce być "mamuśką", chce się czuć pożądana i piękna, ze się starzeje... Że moja dla niej adoracja, moja miłość nic nie znaczy, bo mnie to ona już ma... Że jestem jej PRZYJACIELEM, kimś, na kogo zawsze może liczyć i polegać, ale ze mnie już nie kocha tak jak kiedyś. Że właściwie wszystko w jej zżyciu jest ważniejsze ode mnie, ze nie mam prawa zabraniać jej kontaktu z innymi ludźmi, ze jestem wobec niej nie porządku... Że nie może obiecać, iż dotrzyma wierności, nie ważne, co mówiła na ślubnym kobiercu.... Jaja jak berety.

Cisza przed burzą

Od tego momentu nie ufam jej i w miarę uważnie obserwuję, co się dzieje, wiedząc przez cały czas, ( co jej powiedziałem) ze nasze małżeństwo chyli się ku upadkowi, bo co, jak co, ale zdrady wybaczać nie wolno. Po upływie 2 miesięcy nasz byt się jakoś znormalizował.

Zdradziła mnie z kolegą z pracy wpadła przez jego żonę

W okresie przedświątecznym zauważyłem narastającą liczbę "głuchych" telefonów i fakt ze małżonka zawsze usiłowała być pierwsza do słuchawki... Po jednym takim telefonie w czasie, którego deklarowała osobie dzwoniącej, aby ja zostawiła w spokoju, po dłuższej ze mną rozmowie przyznała się ze osoba dzwoniąca to... Żona jej "kolegi" z pracy, która jakoś znalazła te same listy, które już widziałem, tyle ze w skrzynce mailowej męża. Przyznała się do kontaktu fizycznego, przyznała się ze był ktoś jeszcze przed nim w poprzedniej pracy, oprócz tego jeszcze jacyś faceci z internetu. Bała się ze ta kobieta zrobi cos radykalnego, mówiła ze czuje się zagrożona.

Porozmawiałem z jej kochankiem

Poprosiłem ją o numer komórkowy kochanka, dostałem go i skontaktowałem się z nim. Powiedziałem ( zresztą zgodnie z prawdą) ze zona mi o nim powiedziała, żądałem zęby wpłynął na swoją połowicę by zostawiła moją małżonkę w spokoju. Telefony ustały, ja zaś porozmawiałam z małżonką i zdecydowaliśmy się odłożyć sprawę do po świętach ( dzieci powinny mieć miłe domowe święta( przynajmniej), a nie ciągłe kłótnie, oskarżenia, awantury).

Żona zaczyna mnie szantażować

Po świętach czas na rozwiązanie tego problemu. Od roku, co najmniej drąży mnie żółć, byłem już zdradzony i okłamany a w dodatku małżonka usiłuje mnie szantażować kwestiami praw do dzieci. Żona nie pracuje już od ostatnich wakacji, nic właściwie w domu nie robi ( dom opływa od brudu, chyba ze ja zmyję naczynia czy posprzątam), pije wino w ilościach, których pozazdrościliby żule z pod monopolowego i generalne ma do mnie pretensje o wszystko ze szczególny uwzględnieniem tego ze jestem taki zasadniczy w sprawie wierności.

Jak to się skończy?

Kiedy miewamy stosunki ( a miewamy od czasu do czasu, każdy ma swoje potrzeby) to potem spodziewa się ze to ma wszystko załatwić, zasypać ten dół w moim sercu, a ja opłakuję nasz związek i widzę jego nieuchronny koniec.

To nie jest pierwszy raz, kiedy kobieta mnie zdradziła. Nie wiem, czemu, ale ewidentnie ten typ tak ma. Nigdy, przenigdy nie ufaj kobiecie.

Komentarze

Przeczytaj także: